Komentatorzy sportowi - Ojczyzna polszczyzna


Sprawozdawcy tworzą swoje wypowiedzi na bieżąco, nie da się przygotować wcześniej ze względu, iż nie można przewidzieć przebiegu wydarzeń, co sprawia, że język jakim się posługują jest żywy, a także niezwykle emocjonalny, o czym świadczą liczne wykrzyknienia i powtórzenia. Istotną rolę w języku komentatorów sportowych odgrywają elementy prozodyczne (akcent, barwa głosu, iloczas, intonacja, siła głosu), zastępują one gesty, mimikę, ale pozwalają również wyrazić bez użycia słów większość stanów uczuciowych.

Wśród słownictwa komentatorów sportowych najobszerniejszą grupę stanowią zapożyczenia obcojęzyczne jak np. backhand, faul, golkiper, libero, offside. Większość popularnych dyscyplin sportowych powstało za granicą naszego kraju, a związane z nimi określenia często przejmuje się zachowując oryginalną pisownię oraz wymowę. Szczególną odmianą zapożyczeń są eponimy, czyli słowa utworzone od nazwy własnej. Funkcjonują pod tą samą nazwą na całym świecie, czego przykładem są nazwy skoków w łyżwiarstwie figurowym (axel, rittberger, salchow).

Język komentatorów nie zawsze jest poprawny. Ze względu na tempo relacji, nie ma możliwości ewentualnej korekty wypowiedzi. Podstawową cechą błędów językowych, jest komizm językowy, chociaż zdarza się, iż słuchacze/ widzowie wyciągają z wypowiedzi pochopne wnioski. Nieprawidłowa odmiana nazw obcojęzycznych np. mówienie czelendżów zamiast czelendży czy też nieprawidłowa wymowa obcych nazwisk np. Ksawi zamiast Czawi lub De Gea zamiast De Hea obniżają dramaturgię oraz sprawiają, iż komentarz może być niezrozumiały dla odbiorcy. Wszelkie zaistniałe podczas relacji błędy nie wynikają z braku dbałości o język, ale są uwarunkowane od czynników zewnętrznych takich jak choćby czas czy emocje.

Dążenie do wyrażenia jak największej ilości informacji przy użyciu jak najmniejszej liczby słów powoduje często efekt odwrotny od zamierzonego. Zostają wówczas złamane cztery zasady kooperacji, sformułowane przez Herberta Paula Grice’a, czyli:

1. Zasada dotycząca ilości informacji w wypowiedzi: Zawrzyj w swojej wypowiedzi tyle informacji, ile potrzeba w danej sytuacji. Nie manipuluj informacjami i nie ukrywaj ich.

2. Zasada dotycząca jakości wypowiedzi: Nie mów tego, o czym nie jesteś przekonany, że jest nieprawdą. Nie mów tego, czego nie jesteś pewien.

3. Zasada dotycząca stosunku do tematyki rozmowy: Niech to, co mówisz, będzie związane z tematem rozmowy.

4. Zasada dotycząca sposobu wypowiedzi: Unikaj niezrozumiałości w wyrażaniu się. Unikaj wieloznaczności. Bądź zwięzły. Mów w sposób porządkowany.

Naruszenie wyżej wymienionych zasad często wywołuje efekty komiczne i staje się przedmiotem śmiechu.

Na temat języka dziennikarzy sportowych jakiś czas temu wypowiedział się znany językoznawca prof. Jan Miodek.

Strasznie mi żal polskich komentatorów sportowych, że tak ciągle obrywają, przecież są tylko ludźmi i działają pod wpływem przeogromnych emocji. A w emocjach wiadomo czasem, mówiąc potocznie, się coś palnie. Stanisław Tym powiedział kiedyś, że sprawozdawcy sportowi, wiedząc o tych swoich emocjach, nie powinni się bać, gdy są naturalni i zwyczajni w tym swoim sprawozdawczym języku. Natomiast bywają groteskowi i później za to obrywają, kiedy próbują się wysilić na jakąś poetyckość. Wtedy to jest groźne. I ja się z tym zgadzam.

Tak samo jak w języku polskim, tak i w języku komentatorów sportowych jest dużo zapożyczeń z języka angielskiego. Szanujący się kibic powinien wiedzieć, kto to jest golkiper, co to jest ofsajd i co to jest korner. Jeżeli sprawozdawca 10 razy powie „bramkarz”, a jedenasty raz nazwie go „golkiperem” – będzie wszystko w porządku. Będzie cały czas mówił o „spalonym”, a raz powie o „ofsajdzie” – też będzie wszystko w porządku. Natomiast gdyby on te proporcje odwrócił, będzie wtedy manieryczny. Bo każde słowo obce, archaiczne, rzadziej używane – nadużywane, razi.

W relacjach sportowych aż roi się od kolokwializmów. Niekwestionowany największy autorytet wśród sprawozdawców sportowych, Bohdan Tomaszewski, mówił: dziennikarze nie piszą już, że zawodnicy „wygrali”, „pokonali”, „zwyciężyli”, tylko „ograli”. „Ograć” to bardzo potoczne słowo i nie powinno się pojawić w języku oficjalnego komentarza, ponadto czasownik „ograć” kryje w sobie element pewnej nieuczciwości: ograć w karty, w pokera, tak trochę szulersko, w kasynie, nie do końca uczciwie.

Zdarzają się też porównania śmieszne, trącające o erotyzm. Spadam ze śmiechu z krzesła, kiedy sprawozdawca pisze: „napastnik wymanewrował wszystkich obrońców i znalazł się sam na sam z bramkarzem”. I to „sam na sam” dają w cudzysłów – tylko po to, żebym nie miał damsko-męskich skojarzeń. Do historii przeszedł też komentarz: „Smolarek krąży jak elektron wokół jądra Zbigniewa Bońka” czy „Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów”.

Jednakże, czym byłby wywód na temat języka komentatorów sportowych bez opinii samych zainteresowanych.

Dariusz Szpakowski: Lapsusy językowe wynikają często ze zwykłego pośpiechu. Podczas transmisji musimy na coś patrzeć i jednocześnie o tym mówić. W tej gonitwie myśli zdarza się powiedzieć coś bezwiednie. W pracy mam przed sobą tylko mikrofon i telewidza po drugiej stronie. Widzowie lubią pomyłki, bo to ubarwia program, powoduje, że coś się dzieje. Ja jestem przecież tylko człowiekiem, a nie maszyną, więc mogę się pomylić. Nie można jednak udawać, że nic się nie stało. Trzeba przeprosić za popełniony błąd, by widzowie mieli do nas zaufanie.

Włodzimierz Szaranowicz: Nie wydaje mi się, by język dziennikarzy sportowych żył własnym życiem. Sądzę, że mówię przyzwoitym językiem. Wiem, że w moich relacjach pojawia się zbyt wiele zdań wtrąconych. Zdarza mi się także popełnić błąd. Wiąże się to z emocjami i pośpiechem. W sporcie słowo jest bojowym rytmem, przywołaniem, dzięki któremu mogę zafascynować kibica. Zdaję sobie sprawę, że czasem dzieje się to kosztem języka polskiego. My, dziennikarze, cały czas pracujemy nad sobą, słuchamy skierowanych do nas uwag. Jednak często cytuje się skróty naszych wypowiedzi wyrwane z kontekstu.

Każdy, kogo narzędziem pracy jest język, powinien dbać o jego przejrzystość, gdyż ograniczenia czasowe nie usprawiedliwiają popełnianych nagminnie błędów. Sprawozdawcy muszą zdawać sobie sprawę z istoty przekazywanego komunikatu, jaka jest zrozumiałość. Niestety, w przypadku komentatorów, należy to do rzadkości. Co prawda gdyby nie błędy językowe nie byłoby specyficznej, nieco groteskowej atmosfery komentarza sportowego. Jednak pamiętajmy wszystko ma swoje granice.

 

Źródło : www.przeglad-tygodnik.pl    www.gazetawroclawska.pl  Patryk Gesicki

Autor: M. Maciejewski; Napisano: 2013-08-01 12:46:48
Wyświetleń: 177


Komentarze

Brak komentarzy

INFO O MAGAZYNIE
Już wkrótce!
TABELA
Lp. Klub Mecze Pkt
1 Wisła Kraków 13 24
2 Legia Warszawa 12 23
3 Jagiellonia Białystok 12 23
4 Śląsk Wrocław 12 23
5 GKS Bełchatów 13 22
6 Górnik Zabrze 13 21
7 Lech Poznań 12 18
8 Podbeskidzie Bielsko-Biała 13 17
9 Lechia Gdańsk 12 16
10 Pogoń Szczecin 12 16
11 Górnik Łęczna 12 15
12 Piast Gliwice 12 15
13 Cracovia 12 14
14 Ruch Chorzów 12 8
15 Korona Kielce 12 8
16 Zawisza Bydgoszcz 12 7
SONDA
Jak oceniasz nowy wygląd Piłkarskiej Prawdy?

Świetnie! Brawa dla grafika.

Jest ok.

Mogło być lepiej.

Dno. Grafik płakał jak projektował!

Wyniki | Archiwum

PROFIL Twitter